Piotr Adamczyk

Jak rozpoczęła się Pana praca w dubbingu ? – To było bardzo dawno. Zostałem poproszony przez Panią Dorotę Kawęcką do zagrania głównej roli w animowanym serialu „Wilczek„. Miałem grać chłopca, który nocami zmienia się w wilka. Początki były bardzo trudne – pierwszy odcinek nagrywaliśmy chyba w ciągu trzech sesji. Pomyślałem wtedy, że już nigdy nie będę brał udziału w dubbingu – nie potrafiłem tego wszystkiego ogarnąć. Przerosło mnie to, że musiałem na raz czytać, patrzeć na ekran i zwracać uwagę na „kłapy”. Powiedziałem wtedy pani reżyser, że to jej wina, ponieważ do głównej roli zaangażowała niedoświadczonego aktora. Ale pani Dorota Kawęcka upierała się przy swoim wyborze. Jej upór przyczynił się do ukończenia wszystkich odcinków, z których ostatnie nagrywałem już bardzo szybko. Kiedy zakończyliśmy całość, ponownie wróciliśmy do feralnego pierwszego odcinka. Zrobiliśmy go w ciągu trzech godzin a nie w ciągu trzech dni, jak to było na początku. Czas pokazał, że wszystkiego można się nauczyć, także trudnej sztuki dubbingu. Którym z postaci użyczył Pan swój głos ? – Ci, którzy oglądali serial „Fragglesy„, na pewno pamiętają psa Sprockett’a. To było bardzo ciekawe doświadczenie, a dla mnie niezła zabawa, ponieważ przed mikrofonem jedynie ziałem, warczałem, szczekałem oraz wydawałem z siebie wszystkie dźwięki, które wydaje pies. Doszło do tego, że byłem tak przygotowany i wyczulony na ruchy mojej postaci, iż nawet nie musiałem jej oglądać – po prostu brałem słuchawkę i reagowałem...

Read More